Powered By Blogger

środa, 13 marca 2013

Permanentny makijaż ciąg dalszy.

Gdy emocje już opadną... I całe szczęście , że opadają. Pięknieję z dnia na dzień i już zapomniałam w sumie jak to bolało :). W tej chwili skóra zaczyna się złuszczać i wychodzi prawdziwy kolor moich nowych cudnych ust. W dniu kiedy były robione miał baaardzo intensywny kolor, i powiem szczerze byłam w lekkim szoku, Stosuję maść z wit A oraz wciąż zażywam leki przeciw opryszczce jak mi kazano. Wydaje się go tylko i wyłącznie z przepisu lekarza , a jest to 


Heviran dawka 800.

 

Stosuje się go 2 x dziennie po 1 tabletce.


 Nie mam na szczęście już opuchlizny, chociaż linia ust oraz brwi w niektórych miejscach są  jeszcze wrażliwe na dotyk. Myślę ,że za kilka dni wstawię fotki po zabiegu i przed korektą. Oczywiście korekta mnie jeszcze czeka- ale makijaż jest tak pięknie zrobiony, że chyba będzie tylko dopigmentować w kilku miejscach (i całe szczęście ;) ).


Zaczynam dostrzegać zalety makijażu! Rano obudził mnie dzwonek do drzwi i pan dozorca się zdziwił ,że od świtu już jestem umalowana ;)


Pozdrawiam :)

poniedziałek, 11 marca 2013

MAKIJAŻ PERMANENTNY ZALETY I WADY


 Mózg pełen  wrażeń ;) :p Od czego by tutaj.... Natalia Siwiec- super laska i do tego NORMALNA - taka trzpiotka wesolutka- cytat: "nie przejmuj się ja też wyglądałam jak glonojad - przejdzie za około 2 tyg." ;) Czyli spoko laska :p Tak wyglądam jak glonojad- a nawet 10 razem wzięte - Angelina i te inne mogą się ze swoimi wargami schować :P - moje sięgały mi do dziurek w nosie- przyczyna śmierci- uduszona przez własne wargi (żart ;) ) . NIGDY- PRZENIGDY nie dajcie się namówić na makijaż permanentny ust - 2 godziny non stop wbijania igieł- miliard igiełek przez 2 godziny -spróbujcie się dziabnąć 1 igiełką- heh -czyli ból miliard razy gorszy. Brwi ból do wytrzymania, chociaż w momentach pociekła łezka, ale usta- nawet gdyby mi teraz chciano zapłacić 10000000 euro - ja podziękuję ( za 2 tyg uzupełnienie-hahahaha ). Efekt będzie widoczny jak opuchlizna zejdzie.  Sponsorem wczorajszych katuszy które właśnie tak wyglądały http://vimeo.com/54883244#   była firma LONG -TIME-LINER ® (moja intuicja na szczęście mnie nie opuściła- nie zrobiłam kresek na powiekach bo bym chyba umarła)  oraz  http://www.artispa.pl/  
i przemiła Pani Iwona Marciniak a wykonawczynią mojej nowej twarzy była 

 Мастера Наталья Леон 
  

 

Natalia Leon - dyrektor artystyczny studio makijaż permanentny (tatuaż) "ArtFeysByuro" - specjalista z dużym doświadczeniem praktycznym (ponad 11 lat) w makijażu permanentnego, dyplom międzynarodowego poziomu. Art education (MGAHI im.V.Surikova), doświadczenie w kosmetologii (ponad 17 lat), charakteryzator doświadczenia (Moskwa artyści Klub makijażu, Szkoła styliści "osoba"). Współorganizator pierwszego profesjonalnego mistrzów internetowej stowarzyszenia makijażu trwałego, tatuaż artyści organizatorem "Cosmetics International, 2011, 2012" w pasażu, uczestniczyła również w publikacji pierwszego czasopisma zawodowego dla profesjonalnego makijażu permanentnego «Makijaż permanentny», międzynarodowy dyplom LONG -TIME-LINER ® Conture ® Make-up - Elite status Partnera, trener międzynarodowy LONG-TIME-LINER ® Conture ® Make-up, mistrz Rosji (Rosja w Petersburgu, październik 2012) wśród mistrzów niemieckiej szkoły-linerzhistov LONG-TIME-LINER ® Conture ® Make-up. Doskonała znajomość anatomii i fizjologii koloru w makijażu permanentnego, estetyki i harmonijnych proporcjach, posiadania najnowszych międzynarodowych trendów dekoracyjnych makijaż pozwala każdemu klientowi znaleźć indywidualne podejście i ekskluzywne relacje..

DZIĘKUJĘ BARDZO :)


DLATEGO PRZENIGDY NIE DAWAJCIE SOBIE ROBIĆ PERMANENTNEGO MAKIJAŻU
- jeśli chcecie wciąż wyglądać bez wyrazu ;) :P



Teraz marudzę, ale za 2 tyg będą mi zazdrościć a ja przestanę marudzić i będę chciała JESZCZE ;)  ;)

Ps. NIGDY - PRZENIGDY NIE POWIERZAJCIE SWOJEJ TWARZY DOMOROSŁYM LINERGISTKĄ  GROZI TO POWIKŁANIAMI ZARÓWNO ZDROWOTNYMI JAK I ESTETYCZNYMI!  Tylko Lineristka z certyfikatem renomowanych firm jest godna zaufania! 


Zdjęcia wrzucę niebawem - "na świeżo" jak i po zagojeniu.

piątek, 12 października 2012

Pizzy mi się chce!!!

Normalnie chyba już z miesiąc chodziła za mną pizza. Mogłam zamówić- ale niestety moja ulubiona pizzeria- nieczynna :( Więc nie ma to jak "zrób to sam".


Pyszna pizza , na pysznym cieście - nie może się nie udać :)


Ciasto:
  • ½ kg mąki pszennej,
  • 40g drożdży,
  • 250 ml ciepłego  mleka,
  • 1 łyżeczka soli,
  • ½ łyżeczki cukru (pożywka dla drożdży),
  • 2 łyżki oliwy,
Sos do pizzy :
      puszka pomidorów ( całe lub rozdrobnione )
      czosnek ( wg upodobania)
     przyprawa Italia ( Mammita) lub oregano, bazylia, tymianek,sól ...

Wszystko razem miksujemy blenderem




Dodatki:
według upodobań.
Ja dodałam pomidor, szyneczkę,salami, pieczarki, ser .

Wykonanie:
Drożdże rozprowadzić z cukrem i ciepłą wodą lub mlekiem, wymieszać z 4 łyżkami mąki przykryć i odstawić na 15-20 min., do wyrośnięcia. Mąkę wymieszać z solą.

Do mąki z solą wlać rozczyn drożdżowy, wymieszać i zagnieść dość miękkie ciasto, jeżeli będzie za twarde dodać trochę mleka, dodać oliwę, wszystko razem ponownie zagnieść.
Ciasto podczas zagniatania powinno wyglądać tak, jakby zaczynało puchnąć.
Kulę ciasta podzielić na 2 części. Z każdej wywałkować lub rozciągnąć w powietrzu na dłoni duży krążek o średnicy ok. 40 cm.


Placki układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i wysmarowanej oliwą. Posmarować sosem pomidorowym nałożyć wybrane przez siebie dodatki. Ja całość rozwałkowuję na dużej blasze od piekarnika. Na starty ser sypię jeszcze przyprawę Italia.


Piec w 220 stopniach ok. 15-20 min., należy pamiętać, że czym cieńsza pizza tym krócej pieczemy.



 SMACZNEGO :)

czwartek, 4 października 2012

Cicho znaczy GŁOŚNO!


  • Kochani moi piszę z apelem , bo może któraś mama przeżywa to co ja kilka lat temu i jest w "problemie" sama. Chciałam zainteresować tematem, może się uda i może komuś pomogę. Mam fajne dzieciaczki :) 2 nastolatki i maleństwo. Dawno temu, gdy najstarsza nastolatka była maleństwem( w sumie przedszkolaczkiem) zaczął się problem " nie do przeskoczenia". W wieku ok 4 lat zauważyłam ,że córka patrzy bokiem na bajki w Tv (nasłuchuje jednym uchem) , myślałam że źle widzi, okulistka stwierdziła że jest wszystko OK ,no to poszłam z córką zbadać słuch- lekki niedosłuch, niczemu nie wadzi-diagnoza. Córka mówiła(mało ) i słyszała dźwięki normalnie. Problem zaczął się gdy przyszła nauka. Nie potrafiła zapamiętać ciągu liczb, o alfabecie nie wspomnę. Prosiłam (na piśmie) aby córka powtarzała zerówkę- nie zgodzono się ( stwierdzono, że nadgoni w końcu jest z grudnia :/ ). Tak trwało to wszystko do 3 lasy, gdy "poproszono" mnie by córka nie przychodziła na test kompetencji, gdyż i tak nic nie napisze a zaniży średnią (sic ! ) Poszła, i zaniżyła :) ,ale przeszła do 4 klasy. Wkurzyło mnie to już , bo efektów zero pomimo moich wysiłków. Poprosiłam o skierowania do PP, tam niczego poważnego nie stwierdzono a wręcz chciano mi wmówić, że to moja wina , że córka nic nie potrafi. Nieważne, nie poddałam się. Byłam u neurologa, skierowanie na EEG- neurolog dziecięcy niczego nie stwierdził.Poszłam więc do neurologa dla dorosłych- facet się przeraził wynikami ( ;) ) skierowanie do CZD w Ligocie. 3 tyg badań różnistych, ostatni dzień audiolog. P.ordynator powiedziała, że nie mają sprzętu dla 9 latek a test jaki posiadają jest tylko do lat 7, ale zobaczą czy to jest to o czym myślą. To było to. Później Kajetany... Po wszystkich badaniach PP skierowała córkę do klasy integracyjnej -ROK ZMARNOWANYCH SZANS !! Nauczyciele nie przygotowani wcale, córka to z czym poszła - zatraciła. Szkoda słów! Oczywiście pod koniec roku dowiedziałam się ,że to moja wina- no niech mają. W międzyczasie ktoś powiedział mi o szkole dla dzieci niesłyszących i niedosłyszących w Zabrzu. Ludzie ! Zmarnowałam 5 lat na szkoły w których moje dziecko było wyśmiewane, które to dziecko miało zerowe wiadomości, która to mała dziewczynka miała takie kompleksy ,że szkoda słów! Zniszczono mi córkę :( Zapisałam ją do skoły nr 42 w Zabrzu i co?! i stał się CUD! - początki trudne , język migowy, nowe otoczenie... Kurcze kobiety, to była moja najlepsza decyzja w życiu! żałuję ,że PP nie kierują do tej szkoły ( lub niechętnie) , niczego nie mówią (mnie nikt z PP w Rudzie Śl. o tej szkole nie mówił, a wręcz byli zbulwersowani i oburzeni ,że chcę tam córkę przenieść) . Wszystkie wymogi jaki PP dała córce ( obniżenie , wydłużony czas pracy...) zostało w szkole nr 42 cofnięte- i nauczyciele zaczęli cisnąć- efekt -świadectwa z paskiem ,stypendium za oceny , została mistrzynią Śląska i Zagłębia w Dart :)) Klasy "liczne" -do 6 osób, podejście nauczycieli rewelacyjne ! Im się chce oni to chyba jacyś "pasjonaci-wariaci" podziwiam to grono pedagogiczne , młodzi fajni i co najważniejsze CHCE im się. I nie ma dla nich beznadziejnych przypadków. Polecam tę szkołę z całego serca. Jest to Zespół szkół w której znajduje się podstawówka, gimnazjum, szkoły zawodowe, liceum oraz szkoła policealna. Kochane kobietki jeśli tylko widzicie ,że jest beznadzieja- tam jej nie ma!
     http://www.zss42.zabrze.pl/ . 
     

sobota, 29 września 2012

Placki z niespodzianką :)

Dzisiaj przyszła mi ochota na placki, bardzo długo ich nie jadłam. Postanowiłam je sobie zrobić, ale nie takie tradycyjne, ale z "czymś" . Tym czymś jest żółty ser , szynka i zielona pietruszka. Wszystko robię na "oko" z racji tego iż lubimy sobie zjeść ;) Zapraszam :)


Potrzebne są :
Ziemniaki - ok 1,5 kg
1 duża cebula
szynka 25 dag
żółty ser 25 dag
garść poszatkowanej, zielonej pietruszki
sól, pieprz ziołowy,
śmietana ,czosnek


Ziemniaki obieramy i trzemy na grubych okach - wygląda to tak :







szynkę i ser mielimy również na grubych okach ( mam maszynkę do mielenia ale można zetrzeć na zwykłej tarce)






Do masy dodajemy cebulę startą najdrobniej, garść pietruszki zielonej oraz przyprawy, wszystko razem mieszamy







Na patelni rozgrzewamy olej i kładziemy placuszki. Z racji tego iż są "luźne" dajemy więcej masy i formujemy. Obsmażamy z obydwu stron , delikatnie przewracając. Ja na podsmażone placuszki wkroiłam troszke mozarelli.
Podajemy ze śmietaną zmieszaną z rozgniecionym czosnkiem mmmmmmmm <3 ;)






S M A C Z N E G O !!!!

wtorek, 18 września 2012

Coś pysznego dla fanów mięsiwa Boeuf Strogonow

     
    Lubię wyzwania, lubię konkursy :) Przy okazji zakupów zauważyłam etykietę konkursową , więc postanowiłam wziąć udział   dlaczego nie?! Może się uda :) Państwa również zapraszam do udziału  ,lub głosowania na mój przepis :)

ZACZYNAMY :

Składniki

  • 1 Opakowanie pieczarek Gardenia (500g)
  • ok 1 kg wołowiny (najlepsza jest polędwica
  • ale można zrazowe)
  • 4 papryki czerwone
  • 6 dużych ogórków konserwowych
  • 1 duża cebula
  • przecier pomidorowy 150 g
  • 1 litr bulionu
  • 1 opakowanie śmietany 200 g
  • 2 łyżki mąki do zagęszczenia
  • olej do podsmażenia
  • przyprawy:
  • ziele angielskie
  • liść laurowy
  • sól
  • pieprz
  • słodka papryka
  • gałka muszkatułowa (ok 1/2 -starta)

Sposób przygotowania

Z racji tego iż przeważnie gotuję w szybkowarze- dodaję wszystkie składniki (oprócz śmietany) razem do jednego garnka, ale jeśli ktoś nie posiada szybkowaru, podaję kolejność działań.
Mięso płuczemy, kroimy w cienkie paseczki. Podsmażamy na oleju.Dodajemy pod koniec posiekaną cebulę.Przekładamy do większego garnka i zalewamy bulionem i przykrywamy na około 20-30 minut (do miękkości) dodajemy liść laurowy i ziele (BEZ PRZYPRAW, BO MIĘSO BĘDZIE TWARDE!!!). Pieczarki czyścimy, kroimy na plasterki ( na tarce z szerokim okiem - jest szybciej ;) ) ,paprykę i ogórki w kosteczkę lekko podsmażamy. Warzywa wrzucamy do mięsa- gotujemy jeszcze z 5-10 minut. Dodajemy resztę przypraw, koncentrat pomidorowy- doprowadzamy do zagotowania, teraz zagęszczamy śmietanką i mąką, ale jeśli ktoś nie lub, może zagęścić ugotowanym ziemniakiem, lub mąką ziemniaczaną.


SMACZNEGO! :)


piątek, 14 września 2012

"Szlachetna paczka" Jak to pięknie brzmi. Szlachetni ludzie, szlachetnie pomagają ludziom w potrzebie . Szlachetny cel, szlachetne słowa... Pytam się kto na tym zarabia i to tego pilnuje?! W szkole mojej córki- jest niestety bardzo dużo "mniej szlachetnych"- czyli tych , którzy szlachetności raczej potrzebują. Stała się w klasie mojej córki - nazwijmy to - tragedia. Jedyna koleżanka (klasa obejmuje 5 osób) ma sytuację nie o pozazdroszczenia. 16 lat i koniec marzeń:/ Pomijając już to, iż sama ze sobą ma problemy (głuchota) to jeszcze ciężko  zachorowała - 4 dni temu była na OIOMie -ciężka astma, zapalenie płuc i.. dziecko w drodze! :( Jej mama rozbita do cna- nigdy się nie przelewało, w domu sytuacja- no cóż.. znam podobną, ale nieważne- tragiczna wręcz. Mama dziewczyny poskarżyła się na życie i postanowiła zgłosić się do szlachetnych ludzi , rozdających szlachetne paczki...  "SZLACHETNĄ PACZKĘ" otrzymała, nawet bez zająknięcia. I wiecie co ?! tak jak ja dostała, tak wyrzuciła- już nawet nie do kubła PCK, zwyczajnie na śmietnik. Powiedziała, że fakt faktem jest biedna i nie stać ją aby kupić fajnych ciuchów dla siebie i dzieci, ale te SZLACHETNE szmaty to nawet bezdomni psu na legowisko nie dadzą. Więc kochani taka moja myśl, zanim faktycznie komuś pomożemy, zanim zapakujemy SZLACHETNĄ PACZKĘ zastanówmy się kilkakrotnie co do niej wkładamy i dlaczego ten ciuch- prawdopodobnie dlatego, że wstyd nam już w nim wyjść. Jeśli tak jest -nie róbmy z siebie "SZLACHCICÓW" bo nimi jeszcze długo ie będziemy. Jasne , że mnie nie stać kupić nowych ciuchów aby pomóc innym, ale stać mnie na nową czekoladę i stać mnie na nowy olej lub nowy proszek- to też jest szlachetność- mała- ale większa niźli zawartość przepastnej zramolałej szafy. To takie moje maleńkie spostrzeżenia:( Ps. Jeśli jest ktoś , kto może pomóc w jakikolwiek sposób tej rodzinie, podam namiary na szkołę i nazwisko. Może przesłać coś fajnego a może mniej szlachetnego. Proszę roześlijcie mój mały apel.